Nidzica spalona! czyli zwycięski turniej łuczniczy!

nidzica2009_16.jpg

Jak widać na zdjęciu kolejne zwycięstwo w rękach Czambulika. O ironio Grzesiek, który od początku tak bardzo był „przekonany” do naszej klubowej nazwy, teraz stał się prawdziwym Czambulikiem. Brawo!

A tak wyglądał X Turniej Rycerski o Buzdygan Wielkiego Mistrza Winrycha von Kniprode na Zamku w Nidzicy od strony skromnych łuczników. Trzeba podkreślić, że był to turniej kondycyjny. Zwycięstwo Grześka nie byłoby możliwe bez długotrwałych wcześniejszych przygotowań. Ciała zawodników musiały graniczyć z boską doskonałością aby sprostać wymaganiom organizatorów. Oto konkurencje i dokładna ilość wystrzelonych strzał:

  1. eliminacje (dystans ok 18 m) 3 strzały
  2. druga seria (ok 25 m) 3 strzały
  3. finał 3 strzały

Te dziewięć strzał wystarczyło aby wskazać zwycięzcę. Dziewięć precyzyjnie wymierzonych, morderczych pocisków opuściło cięciwę Grześka kierując swoje świetliste groty prosto do słomianego celu.
Dziewięć, by wszystkimi rządzić, dziewięć by wszystkie połączyć,
DZIEWIĘĆ, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać.

Tutaj jeszcze kilka fotek.

13 komentarzy to “Nidzica spalona! czyli zwycięski turniej łuczniczy!”

  1. Batu Says:

    Tak dla potomności:
    2 m-ce Dot z Bydgoszczy (zekier)
    3 m-ce Bartek Kolasiński (hańbiące trzy palce, ale obiecuje poprawę)

  2. żyrafa Says:

    Cieszę się, że nie pojechałam. Nie wydaje mi sie, żebym dała radę fizycznie udźwignąć te 9 strzałów. To już jest lekka przesada…
    Rozumiem – 100 – 120 strzałów, ale 9????? Przecież to grozi rehabilitacją!

  3. Bartek Says:

    9 strzałów ale sędzia pomagał nam zachować formę.
    Od dziś wszyscy mają LŻEJ NACIĄGAĆŁUK.
    Podobno jedyna rada na przebijanie się strzał naszych przez słomiankę, przy okazji pozwala oszczędzić troszkę siły na finiszu tak wyczerpującego Turnieju Łuczniczego, co więcej nie wpływa też w najmniejszym stopniu na celność strzału. Niniejszym odwołuję wszystkie wyjazdy swoje na jakiekolwiek imprezy od dnia dzisiejszego i aż do skutku zamierzam ćwiczyć właściwą technikę.

  4. adam Says:

    Bylem, walczylem, i przegralem. Ale porazka byla by niczym wobec poczucia bezsensu udzialu. Wyglada na to, ze swiat rycerski w ktorym etos i brutalna sila przybrana w wyrafinowana widowiskowa oprawe nie przystoi do skromnego swiata luku i strzaly. Bo coz my samotni mysliwi znaczymy dla swiata?

    Zapewne wartosciowymi moga sie okazac te turnieje lucznicze ktore organizowane sa przez ludzi majacych cokolwiek wieksze pojecie o strzelaniu
    z luku, nizli udzielanie porad na fakt przelatujacych strzal przez byle jaka slomianke,
    aby lzej naciagac cieciwe. Wazne tez zapewne jest to by organizatorami nie byly pojedyncze osoby bo i takie wiele nie poradza z liczna liczba uczestniukow.

    Inscenizacja bitewna, jak slyszalem od wielu widzow byla kiepawa, i ciesze sie ze nikomu sie krzywda nie stala bo strzelajac plonacymi strzalami moglismy podpalic znacznie wiecej niz to bylo w planie, zupelny chaos i tyle.

    Jednym slowem: Turniej Luczniczy w Nidzicy – N I E R E K O M E N D U J E

  5. Brat Pete Says:

    A zatem organizator należy do tzw strzelajacych inaczej…
    Żałuje że tam nie bylem.. od 13 lat… strzelam… i dawno nikogo nie szczeliłem 😉
    A tak na poważnie, 9 strzał to jest po prostu załosna parodia kiepskiej farsy turniejowej. Kto strzela , ten wie…
    Ogólnie do Nidzicy nie pojadę ani za rok, ani za dwa , po prostu nigdy.
    Łucznictwo jest sportem wymagającym cierpliwości, spokoju, koncentracji, rozwija sferę duchową, tak jak fizyczną, przy czym duchowa jest niezmiernie ważna. Nie chce dopuścić do sytuacji, w której ta sfera zostaje wystawiona na próbe nie w kontekscie sportowej, szczerej i uczciwej rywalizacji, a przez neiznających się na rzeczy ‚organizatorów’ – takich jak np równierz w Czersku….

    Każdy ‚fizol’ z kawałkiem żelastwa w łapie i przegrzanym od hełmu mózgiem jest traktowany z niezmiernym szacunkiem, imprezy robione pod takie osoby są oczywiście bardzo widowiskowe, ale czy łucznictwo nie może być?
    Niech nasz głos będzie słyszany! Nasza dziedzina wymaga zupełnie innych talentów , o wiele większego treningu.. a mimo wszystko traktowani jesteśmy po macoszemu. Stan ten jest nie do zaakceptowania. Zgadzam sie, że na żaden z turnieji, które nie mają jasno określonych zasad, nei warto jechać.

    Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.

  6. admin Says:

    A na dodatek na dyplomie jest wiszący spójnik, półpauza zamiast dywizu, k z innego kroju pisma, że o oczywistej pomyłce w nazwisko-klubonazwie nie wspomnę.

    A tak na poważnie, to organizacja turnieju łuczniczego nie jest niczym złożonym, ale może po prostu głaskani do tej pory po głowach organizatorzy nawet nie wiedzieli, że coś jest nie tak. Dlatego niech każdy powie co go boli to na przyszłość unikniemy niemiłych niespodzianek.

  7. Bartek Says:

    Oki, jeżeli ma być szczerze, będzie szczerze.
    Na sucho turniej łuczniczy wyglądał tak:
    – odległości- na moje oko od 18 do niecałych 25 metrów.
    – około 30 uczestników
    – 1 tor, 2 sędziów
    – 1 seria = 3 strzały
    – po każdej serii uczestnik podchodzi z sędziami do tarczy (ale nie
    zawsze zdążył przed wyjęciem przez sędziów strzał i zliczeniem
    punktów…)
    – zaczynamy około godziny 11: pierwsza seria to 3 strzały (dystans
    ~18m), nie trafiasz do tarczy żadną strzałą, odpadasz
    – druga seria (~25m), 10 osób z najwyższą liczbą punktów z tych 2 serii
    wchodzi do finału
    – „finał”, 3 strzały, liczymy punkty od nowa.
    – koniec zawodów, oddaliśmy po 9 strzał (szczęściarze z finału), jest
    przed 14:00.
    – TEKST IMPREZY: strzały przechodziły przez słomianki, na moją prośbę o
    rozwiązanie problemu od sędziego (podobno strzelał z łuku) usłyszałem:
    NIECH PAN KRÓCEJ NACIĄGA ŁUK…

    Wyniki: Grześ wygrał z wynikiem 23 pkt. Teoretycznie druga była Dot z Bydgoszczy z 20 pkt, trzecie miejsce autor z 19 pkt.
    Tyle, że wg. organizatorów istniało wyłącznie miejsce 1.
    Ludzie z Bydgoszczy czekali specjalnie na rozdanie nagród, o braku
    jakichkolwiek dyplomów za miejsca dalsze niż pierwsze dowiedzieliśmy się rano.
    I tak: na prywatnym
    treningu, który sobie urządziliśmy w niedzielę rano przyszedł sędzia, który przyszedł zapisać nazwisko zwycięzcy (okazało się, że w sobotę zostawili
    karty punktów na podzamczu, na ziemi i znali Grzesia wyłącznie z
    widzenia :)). Stwierdził, że nie interesują Go nazwiska reszty
    uczestników, bo jest tylko jedna nagroda, zawinął się i poszedł.
    Po kilku godzinach jeszcze złapał mnie potem i dowiadywał się o nazwisko
    Grzesia a i tak dyplom jest wystawiony na Grzegorza Bileckiego-
    Czambulika (tak, to nie nazwa teamu, to błąd, Janczar- który dostał
    dyplom za rzut toporem do Saracena ma dobrze wpisane nazwisko na
    dyplomie) 🙂
    O bitwie wieczornej nie wspomnę- to temat na dłuższą dyskusję, na
    szczęście nikomu się nic nie stało. Moim zdaniem cud.

    Powiem tak: wyjazd był bardzo fajny- ludzie, okolica, urokliwy zamek,
    wieczorna uczta z przygrywającym Jackiem Kowalskim, niezapomniany smak
    „krzyżackiego paliwa rakietowego”…
    „Turniej łuczniczy”- jeżeli o mnie chodzi strata czasu i nerwów.

  8. Janek Says:

    Z tego co pamiętam to Dotti a nie Dot wy łucznicy z zaklejoną małżowiną 🙂

  9. Bartek Says:

    Bydgoskie forum mówi, że Dot, ale co tam, może i na oczy tez mi padło 🙂
    Krzyżackie paliwko być może było z opóźnionym zapłonem…

  10. Batu Says:

    Janek, skoro masz taką dobrą pamięć, to przypomnij nam jak nazywał się ten Niemiec? ;-P

  11. Dot Says:

    Nie będę po stokroć powtrarzać jak denny był turniej łuczniczy w Ndzicy. Byłam ogromnie rozczarowana brakiem organizacji! Ale z przyjemnością ponowię moje podziękowania dla Czambulika za przemiłą atmosferę, wiedza i nowa umiejętność strzelania z zekiera jaką nabyłam była dla mnie prawdziwą nagrodą! Dziękuję również Adamowi Swobodzie. Bardzo miło sobie postrzelałam… po turneju 🙂
    NIE WIEM skąd się wzięła ta Dotti, ja jej nigdy na oczy nie widziałam… Janku 😉

  12. Janek Says:

    Hejka, tak mówił do Ciebie Darius i myślałem że jest to poprawna forma, mea culpa i odszczekuję wasze zaklejone małżowiny 😛

  13. Batu Says:

    Jakoś kiepsko to odszczekujesz, skoro mam zapalenie ucha… 🙁

Leave a Reply